RDOŚ w Rzeszowie doprowadził do zniszczenia siedliska rysi. Urzędnicy wybrali interesy inwestorów
Przez rażące zaniedbania i jawne sprzyjanie inwestorom Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie doprowadziła do zniszczenia miejsca rozrodu rysia – gatunku objętego ochroną ścisłą, którego populację w całej Polsce szacuje się jedynie na około 200 osobników. Mimo wyczerpujących dowodów naukowych i apeli przyrodników, organ powołany do ochrony przyrody zlekceważył wniosek o powołanie strefy ochrony w miejscu, gdzie stwierdzono obecność nawet 3% krajowej populacji tego gatunku. Zamiast tego RDOŚ wydał decyzje umożliwiające realizację inwestycji drogowej oraz rozbudowę kopalni piaskowca, co doprowadziło do bezpowrotnej degradacji kluczowego siedliska.
Ignorowanie dowodów i urzędnicza opieszałość
Sprawa ma swój początek w kwietniu 2024 r., kiedy to Pracownia na rzecz Wszystkich Istot (PNRWI) złożyła do RDOŚ w Rzeszowie wniosek o utworzenie strefy ochrony miejsca rozrodu rysia na terenie gminy Dukla w województwie podkarpackim. Wniosek opierał się na wyczerpującej opinii przyrodniczej dr Katarzyny Kozyry-Zyskowskiej i mgr inż. Jolanty Jurkiewicz-Azab oraz bogatej dokumentacji z fotopułapek z lat 2022–2024. Materiały te jednoznacznie dowodziły stałej obecności samca i dorosłej samicy oraz udokumentowały wychów młodych – w tym karmiącą samicę z młodym w czerwcu 2023 r. oraz bawiące się kocięta w styczniu 2024 r.
Stan populacji rysia w Polsce jest określany jako niewłaściwy/zły (kategoria U2), co czyniło ten obszar jednym z ważniejszych dla przetrwania gatunku. Mimo jasnego obowiązku wynikającego z przepisów, RDOŚ w Rzeszowie pismem z maja 2024 r. poinformował, że nie wszczął postępowania, zasłaniając się trudnościami w ustaleniu stron – właścicieli nieruchomości. W kolejnych miesiącach – we wrześniu i listopadzie 2024 r. oraz w styczniu 2025 r. – urzędnicy wzywali Stowarzyszenie do podawania dokładnej lokalizacji miejsca rozrodu. W odpowiedzi Pracownia w październiku 2024 r. oraz w styczniu i marcu 2025 r. przekazywała kolejne wyjaśnienia i dowody potwierdzające rozród rysi na wskazanym obszarze. RDOŚ konsekwentnie jednak unikał podjęcia jakichkolwiek działań ochronnych.
Sprzyjanie inwestycjom kosztem unikalnej przyrody
Zamiast chronić zagrożony gatunek, RDOŚ w Rzeszowie zaczął wydawać decyzje sprzyjające inwestorom. W kwietniu 2025 r. organ uzgodnił warunki realizacji inwestycji drogowej S19 na odcinku Dukla – Barwinek. W uzgodnieniu całkowicie pominięto konieczność budowy przejścia dla dużych zwierząt na wysokości kluczowego kompleksu leśnego, co przerwało korytarz ekologiczny łączący miejsce rozrodu rysia z Pasmem Cergowej i istniejącym tam rezerwatem przyrody.
Brak takiego przejścia, zdaniem przyrodników, zagraża trwałości populacji, uniemożliwiając bezpieczną migrację, żerowanie i wymianę genetyczną. Co więcej, w celu podważenia wniosku organizacji, RDOŚ wystąpił o opinię do prof. Henryka Okarmy, myśliwego, od lat postulującego powrót polowań na wilki Nie było więc zaskoczeniem, że opinia Okarmy poddała w wątpliwość sens utworzenia strefy ochrony.
We wrześniu 2025 r. Pracownia na rzecz Wszystkich Istot zwróciła się do RDOŚ z zapytaniem o czynności podjęte w celu ustalenia stanu prawnego nieruchomości, lecz odpowiedź nigdy nie nadeszła.
Cios ostateczny zadano w grudniu 2025 r., kiedy to RDOŚ w Rzeszowie uzgodnił warunki rozszerzenia eksploatacji złoża piaskowca cergowskiego kamieniołomu wraz z rozbudową infrastruktury zakładu górniczego. Obszar ten bezpośrednio pokrywa się ze strefą rozrodu rysia (dla dobra przyrody i gatunków wrażliwych nie podajemy dokładnej lokalizacji ani nazw inwestycji). Prowadzenie prac wydobywczych, detonacje wywołujące falę uderzeniową o natężeniu 125 dB, rozrzut odłamków skalnych, hałas, zapylenie oraz ogrodzenie terenu doprowadziły do całkowitej degradacji i zniszczenia siedliska.
Ekspertyzy naukowe potwierdzają rację przyrodników
Nawet opinia naukowa przygotowana w lutym 2026 r. na zlecenie samego RDOŚ przez profesora nadzwyczajnego Instytutu Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk, Krzysztofa Schmidta, jednoznacznie potwierdziła, że obecność dwumiesięcznych kociąt w trzech kolejnych sezonach (2023, 2024 i 2025 r.) wskazuje na regularne funkcjonowanie miejsca rozrodu w promieniu 0,5–1 km od punktów obserwacji. Prof. Schmidt poparł szerokie rozumienie miejsca rozrodu i wskazał na bezpośrednie zagrożenie ze strony inwestycji górniczej, rekomendując wręcz utworzenie rezerwatu przyrody.
W reakcji na tę ekspertyzę, w marcu 2026 r. Stowarzyszenie złożyło zrewidowany wniosek o utworzenie strefy wraz z dodatkową opinią dr Kozyry-Zyskowskiej, domagając się natychmiastowego wszczęcia procedury. Mimo to, po uzgodnieniu dwóch inwestycji i zniszczeniu miejsca rozrodu rysia, pismem z maja 2026 r. RDOŚ w Rzeszowie oficjalnie oświadczył, RDOŚ nie widzi potrzeby tworzenia strefy. Taka postawa stanowi rażące pogwałcenie art. 60 ust. 2 ustawy o ochronie przyrody oraz zasady przezorności wyrażonej w Prawie ochrony środowiska.
RDOŚ umywa ręce
W piśmie z 5 maja 2026 r. rzeszowski RDOŚ stwierdził, że „nie znajduje przesłanek pozwalających stwierdzić, iż populacja rysia występująca na wnioskowanym terenie jest zagrożona i wymaga ustalenia strefy ochrony dla rysia”. Stanowisko to stoi w rażącej sprzeczności z ustaleniami naukowców, choćby z przywołaną wyżej opinią prof. Schmidta, który postulował nie tylko ustanowienie strefy ochrony, lecz objęcie tego obszaru granicami rezerwatu.
Równocześnie RDOŚ Rzeszów we wrześniu tego roku napisał, że „nie neguje stałego występowania i przystępowania do rozrodu rysia zarówno na przedmiotowym terenie, jak i w jego bezpośrednim otoczeniu”, dlatego nakazał wstrzymanie prac nad kamieniołomem do lipca.
Urzędnicy przyznali więc, że rozród ma miejsce na terenie planowanej inwestycji, a mimo to zgodzili się na dewastację tego miejsca, pozwalając łaskawie na ostatni odchów rysi. Powstanie kamieniołomu definitywnie zniszczyło to cenne siedlisko rozrodu. W ostatnim sezonie nie odnotowano już rozrodu rysi w tym miejscu. Mamy więc do czynienia z niesłychanym skandalem i całkowitym sprzeniewierzeniem się misji, do której został powołany Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Rzeszowie. Zamiast stać na straży polskiej przyrody i chronić skrajnie rzadki gatunek, jakim jest ryś, urzędnicy z Rzeszowa wybrali ochronę interesów inwestorów drogowych i górniczych
– powiedział Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.
W tym samym piśmie z września br. RDOŚ podaje (nie wprost) w wątpliwość sens tworzenia przejścia górnego nad drogą S19, cedując decyzję na Ministerstwo Rozwoju i Infrastruktury, warunkując, że brak wyznaczenia takiego przejścia oznaczałby brak zasadności stworzenia strefy. Tymczasem to RDOŚ jest instytucją, która decyduje o powstawaniu przejść. W procesie inwestycyjnym RDOŚ gra kluczową rolę, ponieważ uzgadnia warunki realizacji inwestycji drogowych. Ten rzeszowski organ ochrony przyrody miał pełną wiedzę o rozrodzie, wychowywaniu i obecności rysia w rejonie planowanej drogi, a mimo to nie zażądał od drogowców wybudowania przejść dla zwierząt.
To wyjątkowo cyniczne działanie. Najpierw doprowadzono do zniszczenia siedliska rysi, a następnie wykorzystano skutki tej ingerencji jako argument za rezygnacją z budowy przejścia dla zwierząt. W ten sposób wyrządzona przyrodzie szkoda staje się uzasadnieniem dla odstąpienia od działań, które miały ją chronić
– komentuje Ślusarczyk.
Apel do Ministry Klimatu i Środowiska
Zaistniałą sytuację zdecydowanie komentują przedstawiciele organizacji pozarządowych, wskazując na konieczność natychmiastowej interwencji na poziomie rządowym.
Przez celową opieszałość podkarpackiego RDOŚ, ignorowanie opinii wybitnych naukowców oraz kompletny brak woli politycznej doszło do bezpowrotnego zniszczenia unikalnego miejsca rozrodu tych zwierząt. Apelujemy do Ministry Klimatu i Środowiska o wyciągnięcie surowych konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za te rażące zaniedbania oraz o podjęcie pilnych kroków, które powstrzymają dalszą dewastację priorytetowych siedlisk przyrodniczych na Podkarpaciu
– komentuje Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.
Zgodnie z art. 60 ust. 2 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody, w przypadku gdy przewidywane zmiany w środowisku zagrażają lub mogą zagrażać zwierzętom objętym ochroną gatunkową, regionalny dyrektor ochrony środowiska jest zobowiązany, po zasięgnięciu opinii właściwej regionalnej rady ochrony przyrody oraz zarządcy lub właściciela terenu, podjąć działania w celu zapewnienia trwałego zachowania gatunku, jego siedliska lub ostoi, eliminowania przyczyn powstawania zagrożeń oraz poprawy stanu ochrony jego siedliska lub ostoi.